Na 22 października zapowiedziano ogólnopolskie demonstracje środowisk proaborcyjnych pod hasłem „Czerwona kartka za aborcję!”. Protesty mają odbyć się w co najmniej 24 miastach, a organizatorzy nie wykluczają kolejnych zgłoszeń. Data nie jest przypadkowa: tego dnia minie sześć lat od wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego aborcji eugenicznej. Demonstracje zbiegną się ponadto z posiedzeniem Sejmu, do którego porządku mogą zostać włączone dwa projekty ustaw poparte 8 października przez komisję nadzwyczajną. Choć oficjalnie protesty wymierzone są w koalicję rządzącą, mogą również stać się formą nacisku na parlamentarzystów w sprawie przyspieszenia zmian prawnych.
Protesty w całej Polsce. Organizatorzy wystawiają rządowi „czerwoną kartkę”
W czwartek 22 października na ulice polskich miast mają ponownie wyjść środowiska domagające się liberalizacji prawa aborcyjnego. Demonstracje zaplanowano między innymi w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Gdyni, Wrocławiu, Poznaniu, Katowicach, Łodzi, Szczecinie, Bydgoszczy, Białymstoku, Lublinie, Rzeszowie i Bielsku-Białej. Według dotychczasowych zapowiedzi protesty mają odbyć się w co najmniej 24 miejscowościach, a lista wydarzeń pozostaje otwarta.
Inicjatorem ogólnopolskiej akcji jest gdańska Fundacja Widzialne. Do organizacji demonstracji dołączyły również Ogólnopolski Strajk Kobiet, Aborcyjny Dream Team, FEDERA, Akcja Demokracja oraz inne środowiska zaangażowane w działania na rzecz liberalizacji przepisów aborcyjnych.
Większość zgromadzeń ma rozpocząć się o godzinie 18:00. Najważniejsze z nich, w Warszawie, uczestnicy zapowiadają w pobliżu Sejmu, na skrzyżowaniu ulic Wiejskiej i Matejki.
Organizatorzy przedstawiają protesty jako wyraz rozczarowania działaniami koalicji rządzącej. Zarzucają politykom, że mimo obietnic składanych przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku nie doprowadzili do oczekiwanych zmian w przepisach dotyczących aborcji.
Maja Pietrusiewicz z Fundacji Widzialne podkreślała w wypowiedziach dla mediów, że obecna koalicja zawdzięcza zwycięstwo wyborcze między innymi poparciu kobiet, a ich postulaty nie zostały dotychczas zrealizowane. Organizatorzy chcą przypomnieć rządzącym o tych oczekiwaniach również w kontekście kolejnych wyborów parlamentarnych.
Dlaczego właśnie 22 października?
Wybrany termin ma szczególne znaczenie symboliczne.
22 października 2026 roku minie dokładnie sześć lat od wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał za niezgodną z Konstytucją przesłankę dopuszczającą aborcję ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu albo nieuleczalną chorobę zagrażającą jego życiu.
Orzeczenie z 2020 roku doprowadziło do usunięcia z polskiego prawa możliwości legalnego zabijania dzieci nienarodzonych z tych przyczyn. Środowiska broniące życia uznały je za ważny krok w kierunku zapewnienia ochrony również dzieciom dotkniętym ciężkimi chorobami i niepełnosprawnościami.
Z kolei organizacje proaborcyjne odpowiedziały wówczas masowymi demonstracjami, które przez wiele tygodni odbywały się w Warszawie i innych miastach. Protesty z jesieni 2020 roku stały się jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.
Tegoroczna mobilizacja ma bezpośrednio nawiązywać do tamtych wydarzeń. Organizatorzy przypominają również o dziesiątej rocznicy „Czarnego Poniedziałku” z października 2016 roku.
Jednak 22 października 2026 roku ma znaczenie nie tylko historyczne. Tego samego dnia będą trwały obrady Sejmu, podczas których mogą powrócić projekty dotyczące dalszego osłabienia prawnej ochrony dzieci nienarodzonych.
Dwa projekty ustaw mogą trafić pod obrady Sejmu
Na 20–23 października zaplanowano 67. posiedzenie Sejmu obecnej kadencji. Na liście spraw oczekujących na ewentualne włączenie do porządku obrad znajdują się dwa projekty ustaw dotyczące aborcji, poparte 8 października przez sejmową komisję nadzwyczajną.
Pierwszy projekt przewiduje ograniczenie odpowiedzialności karnej za określone działania związane z aborcją. Zakłada między innymi zniesienie kar za pomoc w samodzielnym przeprowadzeniu aborcji oraz złagodzenie odpowiedzialności za inne działania objęte obecnymi przepisami karnymi.
Drugi projekt zakłada przywrócenie tzw. przesłanki embriopatologicznej, czyli możliwości legalnego pozbawiania życia dzieci nienarodzonych w przypadku stwierdzenia ciężkich i nieodwracalnych wad lub nieuleczalnych chorób. Oznaczałoby to zmianę stanu prawnego ukształtowanego po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku.
Protest przeciwko rządowi, ale również presja na posłów?
Oficjalny przekaz organizatorów demonstracji koncentruje się na niezadowoleniu z działań koalicji rządzącej. Protestujący chcą rozliczyć polityków z obietnic wyborczych i domagają się szybkiej liberalizacji przepisów aborcyjnych.
Nie sposób jednak pominąć parlamentarnego kontekstu zapowiadanych wydarzeń.
Demonstracje odbędą się w czasie, gdy Sejm może zająć się projektami odpowiadającymi części postulatów organizatorów protestów. Oznacza to, że uliczna mobilizacja może wywierać presję nie tylko na rząd, ale także bezpośrednio na posłów, od których zależy dalszy los proponowanych zmian.
Taką możliwość sugerują również wypowiedzi przedstawicieli samej koalicji rządzącej. Anna Maria Żukowska, przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy, odnosząc się 13 października do zapowiadanych protestów, stwierdziła w TOK FM, że być może ich powód zostanie wcześniej usunięty. Wypowiedź ta padła w kontekście prac nad zmianami przepisów aborcyjnych.
Powstaje zatem pytanie, czy demonstracje nie staną się dodatkowym argumentem politycznym za przyspieszeniem prac legislacyjnych. Masowe zgromadzenia mogą bowiem zostać przedstawione jako wyraz społecznego oczekiwania na uchwalenie nowych przepisów.
Źródło: Onet.pl, TOK FM, zero.pl